PIEGZA Śląsk logoPIEGZA

Autor

Krzysztof Piegza - Ślązak, elektryk, twórca filmów i autor projektu PIEGZA.PL. Człowiek, który patrzy na region z poziomu ulicy, podwórka, kamienicy, zakładu pracy i własnej rodzinnej pamięci.

Kim jestem?

Nazywam się Krzysztof Piegza. Urodziłem się w 1974 roku w Świętochłowicach, mieście, które od początku było dla mnie czymś więcej niż tylko punktem na mapie. To tam zaczęła się moja osobista historia ze Śląskiem: z jego ulicami, kamienicami, familokami, hutniczym klimatem, podwórkami, hałasem zakładów, zapachem starych klatek schodowych i ludźmi, którzy przez lata tworzyli charakter tego regionu.

Dziś mieszkam w Chorzowie razem z żoną Justyną, również Ślązaczką. Mam dwóch synów: Jakuba i Kordiana. Rodzina jest dla mnie ważną częścią tej opowieści, bo Śląsk nie istnieje tylko w budynkach, datach i nazwach ulic. Istnieje też w codziennym życiu, w pamięci domowej, w rozmowach, w przekazywanych historiach i w tym, co zostaje w człowieku po latach.

Śląsk, do którego się wraca

Przez dużą część życia byłem w drodze. Pracowałem w różnych miejscach, jeździłem po Polsce, spędziłem też prawie pięć lat w Irlandii. Delegacje, wyjazdy i praca poza domem dały mi szerokie spojrzenie na świat, ale z czasem coraz mocniej czułem, że człowiek i tak nosi w sobie miejsce, z którego wyszedł. Po ponad dwudziestu latach takiej tułaczki wróciłem na stare śmieci.

I właśnie wtedy Śląsk zaczął do mnie wracać jeszcze mocniej. Nie jako hasło z folderu turystycznego, ale jako konkret: brama, klatka schodowa, opuszczony budynek, ulica pamiętająca inne czasy, familok, warsztat, stary szyld, podwórko, na którym kiedyś toczyło się życie. Zacząłem patrzeć na te miejsca nie tylko oczami mieszkańca, ale też człowieka, który przez lata był poza regionem i nagle zobaczył, jak wiele się zmieniło.

Elektryk, technik i człowiek od miejsc

Z zawodu jestem technikiem elektrykiem i pracuję w swoim zawodzie. To doświadczenie bardzo mocno wpłynęło na sposób, w jaki patrzę na Śląsk. Przez lata pracy technicznej widziałem region od środka: od piwnic, dachów, klatek schodowych i poddaszy po zakłady pracy, instalacje, stare tablice elektryczne, kamienice, podwórka i miejsca, do których zwykły przechodzień nigdy nie zagląda.

Dzięki temu nie patrzę na budynki wyłącznie od frontu. Czasem więcej mówi mi stara puszka instalacyjna, bakelitowa skrzynka, wilgotna piwnica, ślad po dawnym warsztacie albo sposób prowadzenia przewodów przez klatkę niż wypolerowana elewacja po remoncie. Śląsk ma swoją techniczną pamięć. Widać ją w murach, instalacjach, zakładach, kominach, bramach i w codziennych śladach pracy.

Filmowanie zaczęło się dawno temu

Film interesował mnie już jako nastolatka. Kiedy rodzice kupili pierwszą kamerę, była to dla mnie rzecz niemal magiczna. Nagle można było zatrzymać fragment życia, zapisać obraz, głos, miejsce, sytuację. Z dzisiejszej perspektywy te nagrania mają jeszcze większą wartość, bo pokazują czas, który już nie wróci.

Na moim kanale YouTube można znaleźć również archiwalne nagrania z lat 90. Dla wielu osób to tylko stare filmy. Dla mnie to zapis epoki: sposób mówienia, ubrania, ulice, wnętrza, imprezy, miasto, klimat. To właśnie wtedy zaczęło się moje myślenie obrazem, nawet jeśli długo nie nazywałem tego jeszcze dokumentowaniem historii.

Od własnej kamery do pracy przy filmie

Z czasem moje zainteresowanie filmem poszło też w drugą stronę - nie tylko jako człowiek z kamerą, ale również jako ktoś, kto pojawia się po drugiej stronie obiektywu. Mam za sobą epizody w kilku produkcjach filmowych i serialowych. Byłem między innymi statystą w Ołowianych Dzieciach oraz Przez Ścianę z Marią Dębską, pojawiłem się także epizodycznie w produkcji kryminalnej Gliniarze Śląsk.

Przy Ołowianych dzieciach użyczałem również śląskiej godki jako głosów w tle. To dla mnie ważne, bo język, akcent i sposób mówienia są częścią lokalnej tożsamości. Śląsk to nie tylko architektura i przemysł. To także brzmienie rozmów, rytm zdań, słowa wyniesione z domu i z ulicy.

Rodzinne tło i pamięć regionu

W moim domu historia Śląska była obecna naturalnie. Mój ojciec, Marian Piegza, przez lata zajmował się historią regionu jako historyk, publicysta i autor książek poświęconych między innymi Świętochłowicom, Chorzowowi i Górnemu Śląskowi. Jego praca była oparta na słowie, źródłach, publikacjach i lokalnej pamięci.

Ja poszedłem inną drogą. Bardziej filmową, internetową i obrazową. Nie próbuję zastępować książek ani archiwów. Raczej dokładam do tej samej pamięci własny język: krótkie filmy, rolki, zdjęcia, ujęcia z ulicy, materiały dokumentalne i osobiste komentarze. Można powiedzieć, że to ta sama potrzeba zachowania śląskiej pamięci, tylko wyrażona innym narzędziem.

Dlaczego PIEGZA.PL?

Projekt PIEGZA.PL powstał z potrzeby uporządkowania tego, co publikuję w mediach społecznościowych. Facebook, YouTube, Instagram i TikTok dają zasięg, ale są bardzo ulotne. Film potrafi żyć intensywnie przez dzień, dwa, tydzień, a potem znika w strumieniu kolejnych treści. Strona internetowa ma działać inaczej. Ma być archiwum, punktem odniesienia i miejscem, do którego można wrócić.

Na stronie zbieram materiały o Górnym Śląsku: kamienicach, podwórkach, starych zakładach, industrialnych śladach, ciekawostkach, zabytkach, miejscach zapomnianych i takich, które powoli znikają. Interesuje mnie prawdziwy Śląsk - nie wygładzony, nie sztucznie upiększony, ale też nie pokazany z pogardą. Śląsk surowy, czasem zaniedbany, ale pełny charakteru i pamięci.

Moje media społecznościowe

Prowadzę swoje kanały w mediach społecznościowych: Facebook, Instagram, YouTube i TikTok. To tam najczęściej pojawiają się krótkie materiały, rolki, ujęcia z terenu i reakcje społeczności. PIEGZA.PL ma być dla nich zapleczem - miejscem, gdzie filmy dostają kontekst, opis, miasto, kategorię i stałe miejsce w archiwum.

Najważniejsze są dla mnie własne materiały, własne zdjęcia, własny głos i autentyczny kontakt z ludźmi, którzy te miejsca znają. Często ktoś w komentarzu dopowie coś, czego nie ma w żadnym oficjalnym opisie. Ktoś pamięta dawny sklep, warsztat, kino, szkołę, zakład albo człowieka związanego z konkretną ulicą. Takie wspomnienia mają ogromną wartość.

Co chcę zostawić po sobie?

Nie buduję tej strony jako anonimowego portalu. To jest autorski projekt dokumentalny. Chcę zostawić zapis miejsc, które widziałem, które mnie poruszyły, które znam z pracy, spacerów, dzieciństwa, rozmów i własnej drogi. Chcę dokumentować Śląsk z poziomu człowieka, który jest stąd, ale który po latach patrzy na region z jeszcze większą uważnością.

Jeżeli za kilka, kilkanaście albo kilkadziesiąt lat ktoś trafi na te filmy i teksty, chciałbym, żeby zobaczył coś więcej niż tylko stare budynki. Chciałbym, żeby zobaczył klimat. Ludzką pamięć. Ślady pracy. Przemiany. Piękno zwyczajnych miejsc. I ten specyficzny śląski ciężar, którego nie da się udawać.

PIEGZA to moje spojrzenie na Śląsk. Osobiste, filmowe i dokumentalne. Bez udawania.